Idea Trójmorza, która jeszcze kilka lat temu budziła podejrzenia „co ci Polacy kombinują”, zaczyna nabierać kształtów
ikona lupy />
Media

Inicjatywa Trójmorza skupia 12 krajów, położonych między trzema morzami: Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim. Największym z nich jest Polska, a cały obszar Trójmorza stanowi 29 proc. terytorium Unii Europejskiej. Zamieszkuje je 1/4 ludności UE, wytwarzająca 1/5 jej PKB. Potencjał gospodarczy tego regionu jest jednak o wiele większy, a przeszkodą w jego rozwoju są w dużym stopniu zapóźnienia infrastrukturalne, dotyczące transportu, energetyki i technologii cyfrowych. Jak wygląda obecnie stan trójmorskich relacji gospodarczych? Jak je wzmacniać i jakie działania oraz inwestycje są konieczne? Omówieniu tych zagadnień poświęcona była debata „Trójmorze jako obszar gospodarczy. W kierunku budowy bliższych powiązań” na Forum Wizja Rozwoju w Gdyni.

Instytucją zaangażowaną w rozwój gospodarczy obszaru Trójmorza jest Bank Gospodarstwa Krajowego, którego prezes, Beata Daszyńska-Muzyczka, otworzyła dyskusję.

– Region o którym mówimy to 12 państw bardzo mocno doświadczonych przez II wojnę światową i okres komunizmu. Oznaczały one nie tylko wielkie straty materialne, ale też społeczną destrukcję. Tworząc Trójmorze należy więc budować nie tylko infrastrukturę, ale i kapitał społeczny oraz zaufanie, abyśmy razem mogli osiągać rzeczy dotąd nieosiągalne – mówiła prezes zarządu BGK.

Beata Daszyńska-Muzyczka mówiąc o populacji państw Trójmorza – 112 milionach ludzi – porównała ją z liczbą mieszkańców Rosji. Problemem tego obszaru jest brak dobrych połączeń komunikacyjnych na osi północ-południe. Aby infrastruktura na tym obszarze osiągnęła poziom tej z Europy Zachodniej, potrzebne są inwestycje sięgające 600 mld euro. To właśnie one zadecydują o przyszłej sile gospodarczej Trójmorza poprzez tworzenie nowych łańcuchów dostaw, również w międzykontynentalnej skali.

Taka wizja jest atrakcyjna nie tylko dla państw tworzących inicjatywę, ale także prywatnych inwestorów. Trójmorze jest bowiem jednym z najszybciej rozwijających się regionów zarówno Europy jak i całego świata. Z tego właśnie powodu powstał Fundusz Trójmorza o komercyjnym charakterze, którego pomysł narodził się właśnie w BGK i do którego przystępują kolejne państwa.

– Założyliśmy, że budżet państw Trójmorza sięgnie 5 mld euro. To kropla w morzu potrzeb, ale chodzi nie tylko o budowanie sieci, rurociągów czy mostów, a o współpracę i o to, by nasz głos był słyszany – mówiła prezes BGK.

Dobra inwestycja na trudne czasy

– Kiedy kilka lat temu rozmawiało się o idei Trójmorza, było bardzo duże niezrozumienie przedmiotu i podejrzenia: „co ci Polacy kombinują?”. Teraz, dzięki Funduszowi, Trójmorze zaczyna istnieć w świadomości europejskiej. Ale kiedy po raz pierwszy pojawił się ten pomysł? – pytał prowadzący debatę Grzegorz Lewicki.

– W 2017 roku w czasie szczytu Trójmorza w Warszawie i wizyty prezydenta Trumpa rozmawialiśmy w BGK, jak realizować naszą misję rozwoju gospodarczego i społecznego. Mieliśmy świeże doświadczenia z działalnością funduszy infrastrukturalnych, m.in. Marguerite, w który zainwestowały największe europejskie banki rozwoju. W czasie rozmów z naszymi partnerami z krajów Trójmorza zadaliśmy pytanie: dlaczego nie wypracować tych rozwiązań na własne potrzeby? – odpowiedział Paweł Nierada, pierwszy wiceprezes zarządu BGK.

Jak twierdził, pandemia COVID-19 i związane z nią gospodarcze perturbacje spowodowały, że jest obecnie na rynku bardzo duży zasób kapitałów prywatnych, a bardzo niewiele dobrych i bezpiecznych okazji inwestycyjnych. Fundusz Trójmorza może więc zapełnić tę lukę, generując jednocześnie duży zwrot kapitału dla inwestorów. Jest to formuła o tyle korzystna, że banki inwestycyjne, które tworzą Fundusz mają dużą wiedzę, w co warto włożyć pieniądze. Niemniej każde z przystępujących do Funduszu państw musi odpowiedzieć sobie na pytanie, który element jest dla niego najważniejszy, a także dopasować swoje rozwiązania legislacyjne. Obecnie Radę Nadzorczą Funduszu tworzą przedstawiciele Polski, Rumunii, Czech, Estonii i Łotwy. Mimo pandemii projekty inwestycyjne rozpatrywane są na bieżąco.

Romantyczny cel, pozytywistyczne skutki

– Nadrzędny cel idei Trójmorza jest romantyczny; zmniejszyć zależność regionu zarówno od Wschodu jak i Zachodu. Jednak łączy się on z pozytywistycznymi możliwościami zarabiania na tym. Zaległości komunikacyjne na linii północ-południe są bardzo duże, są też wąskie gardła w infrastrukturze gazowej, których nie ma w Europie Zachodniej, a które mogą być barierą dla rozwoju na przykład Polski czy Chorwacji. Między rafineriami na północy i południu Trójmorza brakuje krótkiego, 120-kilometrowego zaledwie odcinka rurociągu, który umożliwiłby przesyłanie paliw pomiędzy państwami regionu. Może razem uda się go zbudować. Trzeba mobilizować fundusze, które pozwolą zamienić tę ideę w dobry biznes – przekonywał Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.

– Jakie są zagrożenia dla Trójmorza? Czy może być nią zmiana rządu w USA i amerykańskiej polityki wobec LNG, który ma być podstawą niezależności energetycznej regionu? Czy idei zagrozić może wewnętrzna konkurencja pomiędzy państwami Trójmorza? – pytał Grzegorz Lewicki.

– Amerykańska polityka, dotycząca ograniczenia rosyjskich wpływów na europejską energetykę, jest taka sama od lat 80. XX wieku i zmiana prezydenta nie ma na to wpływu. Pytanie jest raczej, jak długo uda się utrzymać tanie LNG, również w kontekście klimatycznych regulacji UE – odpowiedział red. Jakóbik.

Jego zdaniem w Trójmorzu będą pojawiały się sprzeczne interesy firm z różnych państw, jednak rozbudowa infrastruktury stworzy sytuację „win-win” dla wszystkich graczy oraz konsumentów, którzy skorzystają na konkurencji. Niższe ceny paliw dla „trójmorzan” przy jednoczesnej poprawie możliwości przemieszczania się spowodują wzrost ich konsumpcji, a to przełoży się na wyższe zyski dla wszystkich.

Szanse Trójmorza Cyfrowego

Jednym z obszarów współpracy w krajach Trójmorza są również technologie cyfrowe. Jak zaznaczył Robert Kroplewski, pełnomocnik ministra cyfryzacji ds. społeczeństwa informacyjnego, początkowo nie znalazły się one w idei współpracy. Zmienił to jednak zorganizowany w Zagrzebiu „cyfrowy szczyt” i przedstawiona na nim idea Trójmorza Cyfrowego. Ten trzeci filar ma z jednej strony integrować infrastrukturę i energetykę, z drugiej budować zaufanie na poziomie społeczeństw a z trzeciej – ułatwić pozyskiwanie unijnych funduszy w nowej perspektywie budżetowej UE, dla której niezwykle istotna jest międzynarodowa współpraca.

– To może być współpraca także na poziomie maszyn i właśnie logistyka oraz transport mogą być kołem zamachowym dla rozwoju gospodarek Trójmorza. Daje to możliwość realnej konkurencji w komercjalizacji własności intelektualnej w skali Europy, gdyż nowe algorytmy mogą być tworzone do konkretnych zadań, związanych z rozwojem infrastruktury – przekonywał Kroplewski.

– Czy będzie to dotyczyło również infrastruktury 5G i jaki wpływ na to może mieć wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami? – pytał moderator.

Robert Kroplewski przypomniał, że od lat działają już grupy robocze, których zadaniem jest stworzenie warunków dla bezpiecznego wykorzystania technologii 5G. Jest to wyzwanie, w którym trzeba pogodzić produktywność ekonomiczną z bezpieczeństwem obywateli. Kluczową sprawą jest jednak stworzenie zaufanych przestrzeni danych – koncepcji „nałożenia” na internet rzeczy inteligentnej infrastruktury, umożliwiającej bezpieczne dzielenie się informacjami.

– Teza, że dane to paliwo nowej gospodarki, jest przestarzała. Paliwo się zużywa, tymczasem dane to czynnik możliwy do wielokrotnego użycia. Świat cyfrowy umożliwia oderwanie się od geopolitycznych ograniczeń, można współpracować z tymi, którzy podzielają nasze wartości społeczne i biznesowe. Trójmorze Cyfrowe to jedna z największych szans dla Polski, tym bardziej, że być może uda się włączyć w nie także Finlandię i osamotnione w czasie pandemii Włochy – podsumował Robert Kroplewski.

Kraje szybszego wzrostu

Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwrócił uwagę, że kraje Trójmorza notowały w ostatnich latach znacznie większe wzrosty gospodarcze, niż pozostałe kraje UE. Ich obroty handlowe w latach 2004-2018 wzrosły o niemal 250 proc., a udział w PKB Unii zwiększył się z 15 do niemal 20 proc.. Jednocześnie Polska, największy kraj Trójmorza, odnotowała jeden z najmniejszych spadków PKB z powodu pandemii COVID-19. O ile kraje UE miały kwartalne spadki, cofające je gospodarczo nawet o 15 lat, ten regres wyniósł najwyżej 3 lata.

– W tym czasie nasz zegar też chodził do tyłu, ale znacznie wolniej niż w innych państwach – podsumował Piotr Arak. Jego zdaniem kraje Trójmorza mogą wychodzić z koronakryzysu nieco szybciej, niż inne, co również jest dla nich unikalną szansą rozwojową również w kontekście takich zjawisk jak przenoszenie inwestycji z Chin z powrotem do Europy i skracanie łańcuchów dostaw. Szczególnie dotyczy to Polski, która jest obecnie trzecim najbardziej atrakcyjnym w Europie miejscem dla projektów inwestycyjnych – po Rosji i Wielkiej Brytanii.

Czy zagrożeniem dla rozwoju idei Trójmorza mogą być problemy demograficzne państw regionu? Zdaniem dyrektora PIE nie musi tak być. Kraje te mają bowiem duży „migracyjny zapas” w innych krajach Unii. Wzrost gospodarczy i idący za nim wzrost płac oraz jakości pracy mógłby przyciągnąć z powrotem przynajmniej część dawnych emigrantów.

– Czy inwestycje w drogi rzeczywiście będą przekładać się na rozwój gospodarczy i społeczny krajów Trójmorza? – pytał Grzegorz Lewicki.

– Pamiętajmy, że budując drogi w rzeczywistości tworzymy szlaki handlowe. Łatwiejsze połączenia od wieków stymulują wymianę między społecznościami – odpowiedział Marcin Wolak, prezes zarządu Polskiego Instytutu Transportu Drogowego. Jak stwierdził, kluczowa dla rozwoju współpracy jest budowa drogi Via Carpatia, stanowiącej swoisty kręgosłup Trójmorza. O skali infrastrukturalnych zapóźnień w tej dziedzinie świadczy fakt, że dziś podróż autem z Warszawy do Brukseli trwa 12 godzin, podczas gdy do położonego w podobnej odległości Bukaresztu 18 godzin, czyli o 50 proc. dłużej.

O potencjale Trójmorza w dziedzinie świadczy fakt, że 50 proc. transportu w Unii Europejskiej realizują firmy z tego regionu. Biorąc pod uwagę, że przez kraje Trójmorza przechodzi też kolejowy Jedwabny Szlak, możliwości rozwoju są ogromne.

– W Polsce mógłby powstać operator logistyczny, którego brakuje dla tego obszaru tak, by nie robił tego operator z Zachodu. To wyzwanie połączone jest z cyfryzacją, dzieleniem się danymi i informacjami o ładunkach i zasobach – przekonywał Marcin Wolak. Jego zdaniem nowe standardy transportu międzynarodowego, które nie mogą przyjąć się na Zachodzie, takie jak elektroniczny list przewozowy, mogłyby zostać wprowadzone właśnie w komunikacji między krajami Trójmorza. To właśnie one mogłyby tworzyć w tej dziedzinie normy i certyfikacje dla innych państw UE.

– Nie bójmy się takiego myślenia i czekających nas wyzwań. Niech to zachodnie kraje spełniają nasze normy, a nie tylko my ich. Chcemy, by nasz kapitał intelektualny wykorzystywany był tutaj, a każde wielkie przedsięwzięcie zaczyna się od marzeń – podsumowała dyskusję prezes zarządu BGK, Beata Daszyńska-Muzyczka.

Partner

ikona lupy />